niedziela, 30 września 2012

Czerwono i szybko.....

Z treścią to u mnie na blogu nigdy nie było szaleństwa,ale ostatnimi czasy,to juz kompletnie brak mi czasu na wywody,komplecikm kuchenny na zamówienie uszyty ,zdjęcia zrobione,każdy widzi co i jak,po co tu sie rozpisywać:))
Wolę w wolnej chwilce pozaglądac do Was,bo mam zaległości.
Tak wiec zapraszam:









Mam jeszcze pytanie do Was,czy macie może jakis skuteczny sposób na te małe wredne muszki tzw.owocówki?  Ja szczerze mówiąc juz wpadam w jakąs histerie jak je znowu widzę na umytych w dodatku oknach.....Nie wiem jak to jest,bo nawet tam gdzie są drzewa owocowe,czasem nie ma tych muszek,a u nie w ogrodzie co prawda są drzewa owocowe,ale w domu nie mam na wierzchu nawet jednego jabłka,a one czasem nawet do listopada z nami zostają....masakra.

Pozdrawiam Was serdecznie;))



39 komentarzy:

  1. Piękny ten komplecik, fartuch rewelacja!
    Na muszki mam kolorową nalepkę (łapkę) na okno.

    OdpowiedzUsuń
  2. Prześliczny komplecik, bardzo mi się podoba :-)
    a na muszki owocówki też chciałabym znaleźć skuteczny sposób! :)
    pozdrawiam i życzę miłej niedzieli:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak ja uwielbiam czerwone w groszki... Wszystko tobie wyszło takie efektowne! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też nie lubię "wody lać" bez potrzeby :) Śliczny komplecik! Pozdrawiam D.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja wystawiam owocówkom kieliszeczek z octem i tam spedzaja swój czas popełniajac samobójstwo przez kąpiel pozdr ania

      Usuń
  6. Jak zwykle patrzę z uśmiechem na kapturki słoikowe:) I jeszcze bardzo mi się fartuszek podoba!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Przecudny komplet, boski! Na owocówki sposobu nie mam, bo po prostu ich nie mam. Mamy kuchnię-laboratorium, nic na wierzchu, muszki takiej nie lubią :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super! Czerwień taka intensywna. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystko dookoła mnie sprawia, ze myślami juz jestem przy swietach Bożego Narodzenia. I jeszcze czerwień u Ciebie! :) Wszystko piekne!

    OdpowiedzUsuń
  10. Komplecik kuchenny prześliczny! Cudownie szyjesz!
    Ślę ciepłe jesienne pozdrowienia z uśmiechem serca*
    Peninia ♥

    http://peniniaart.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Czerwwooono, super komplecik!Widzę, że czerwień króluje na blogach-chyba też się skuszę:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. No i dobrze, ja tez tak lubię-mało gadania, dużo oglądania:)Jak zwykle piękne wytwory spod Twojej ręki wychodzą:)Co do muszek, mam to samo, wszystko musimy chować do lodówki...
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękny komplecik:)))cacuszko:)))a muszki -wlej do szklaneczki trochę octu jabłkowego najlepiej i trochę płynu do mycia naczyń:)powinny się w nim potopić,sam ocet nie wystarcza,bo popiją i odlecą:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. no to jutro urządzę masowa zagłade w mojej kuchni,dzieki ;))

      Usuń
  14. To i ja krótko: piękne :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. o kurcze jaki wspaniały komplet! i jeszcze moje kolorki:))))))))))))
    a sposób na muszki mam: mama moja kupuje zawsze takie klejące kwadraty, które przykleja się na meble w kuchni. Ten kwadracik wydobywa jakiś zapach , albo coś co te muszki i inne insekty przyciąga:) i zostają już tam na wieki:)))
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  16. Bez zbędnego gadania-CUDO KOMPLET !!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Z "Niezbędnika pani domu":
    Muszka owocowa (Drosophila melanogaster) odżywia się drożdżami występującymi na gnijących owocach. Dość skutecznym sposobem na nie jest rozstawienie małych naczyń wypełnionych olejkiem eukaliptusowym lub rozłożenie kilku ząbków czosnku.
    Przepiękne komplety do kuchni :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Podglądam Cię od niedawna i bardzo mi się tu podoba.Prześliczny komplet :) chciałabym kiedyś zafundować sobie taki do kuchni. W wolnej chwili zapraszam do siebie http://snynamiare.blogspot.com/
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  19. Słitaśny ten komplecik okrutnie! I pięknie wykonany :)

    A owocówki - ostatnio czytałam na jakimś blogu, poszukam...

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie znajdę :( Nie zapisałam sobie, a tyle tych blogów mam w obserwacji, że niestety się nie da :(
    Ale było coś o pułapkach z miodu i octu bodajże...

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja jak tylko się pojawiają muszki, chowam wszystkie owoce i jeżeli coś jeszcze świrzego lezy na talerzyku czy też w koszyczku do lodówki i czekam aż same znikną i tak też się dzieje następnego dia już ich nie ma.. doadje do obserwowanych:) super rzeczy zrobiłaś na zdjeciach:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Też muze się zabrac za te moje sloiczki ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Cudnie pięknie i prześlicznie! Nic dodać , nic ująć! ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. alez to jest przepiękne. w kropeczki takie słodkie i koronki! :) strasznie mi sie podoba. tez mam elementy czerwone w kuchni własnie - ocieplają wspaniale, prawda?:)

    pozdrawiam serdecznie,
    http://prettyunreality.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. piękny komplecik....:))) wiesz sposób jest podobny jak na osy...i całkiem zapomniałam...postaw z boku ..aby nie przeszkadzało i nie szpeciło....słoik z wodą ,,,troche cytryny i cukru.....lecą do tego i sie topią:((((

    OdpowiedzUsuń
  26. Witam,piekny komplecik,chcialabym wiedziec ile taki komplecik kosztuje u Ciebie,moj adres sylwiart@interia.pl
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. http://kuba-chojnecki.blogspot.com/2012/10/rekodziea-dla-marcinka.html

    OdpowiedzUsuń
  28. Piękny komplecik w bardzo miłych kolorach.
    Pozdrawiam
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  29. oj zakropeczkowałasś nas;-)))moda na kropki chyba nigdy nie przemija a one same nie wiem jak dla Was ale dla mnie wprowadzają zwłaszcza w odcieniu czerwieni taki jesienno-zimowy nastrój. Piękne rzeczy uszyłaś, jak zwykle;-)pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  30. Komplet idealnie pasuje do mojej kuchni, cudo.

    OdpowiedzUsuń
  31. Witaj, Twoje twory są przepiękne... A na muszki mamy w domu swój sposób... Czerwone, wytrawne wino... Podajemy im je na dwa sposoby w zależności od tego jak bardzo nam zajdą za skórę... jeżeli umiarkowanie, to wlewam odrobinę (ok 1cm) wina do małego słoiczka, przykrywam przezroczystą folią spożywczą i robię w tej folii kilka dziurek, maleńkich końcówką noża. Dziurki muszą być małe - owocówki są mało inteligentne - wejść potrafią ale do wyjścia już nie docierają :) Tę metodę stosuję jeżeli muszek nie jest za dużo - wyłapanie wszystkich zajmuje ok 3 dni. Jeżeli muszki wkurzą na maxa wytaczam działo dużego kalibru, czyli butelkę po winie. Zostawiam w niej na dnie trochę trunku, niczym nie zamykam a i tak mimo tego do wyjścia nie trafiają... :) Ta metoda jest przeze mnie stosowana w przypadku stadnego nalotu... Próbowałam z winem słodkim i półsłodkim - nie działa, białe również im nie smakuje... Sommelierzy, czy co :)) Pozdrawiam i wytrwałości w walce z nalotem życzę :)

    OdpowiedzUsuń