środa, 5 listopada 2014

Kuchnia po lekkim liftingu.

Dawno nie było tutaj kuchni,oj dawno....Kiedyś tak często prezentowana odeszła chyba na dalszy plan.Przyznam się szczerze,i nawet mnie to cieszy,sporo kuchennych obowiązków przejął mój maż.Odkąd po wychowawczym zaczęłam pracować zawodowo ,wracam do domu później niż reszta rodziny,więc chłopaki muszą sobie jakoś radzić.Z radością oddałam pałeczkę w męskie ręce,bo gotować nie specjalnie lubię...:) 


Po remoncie,a w zasadzie po liftingu,bo w kuchni niewiele sie zmieniło,mamy odświeżone ściany,i kilka nowych pierdółek.
 Odkąd zaczęłam pracować nad świąteczną ofertą,zapragnęłam zmienić wystrój choćby kuchni.Dla mnie Święta jednoznacznie kojarzą się z czerwienią,więc pastelki na jakiś czas się schowały.


 Sprawiłam sobie nową roletkę z krateczki,którą bardzo lubię:)



 A tutaj prezentuje sie nowa tablica metalowa i półeczka wykonana własnoręcznie przez męża Oli z Frankowego zakątka  .Zdolna bestia:)  Dokręciłam wieszaczek i numerek i mam miejsce do wieszania tego co wisieć musi:))



 A to obrazki mojej roboty.Nie wiem czy ten tekst gdzieś widziałam,czy sama wymyśliłam,w każdym bądź razie tak mi się fajnie złożyło i zawisło nad stołem.Z doświadczenia jednak wiem,że u mnie  raczej "TO EAT" niż "NOT TO EAT":))



 No i ostatnia nowość -lampy.Ikeowskie.Choć bardzo mi się podobały,to nie przyszło by mi do głowy wymienianie dobrych,niestarych lamp na inne.No gdyby nie mały wypadek...
Kiedy na początku lata moja noga trafiła do gipsu,nie mogłam jakoś skoordynować swoich ruchów,jakby mnie coś ograniczało,czy jakoś tak....:) No i kiedy stałam sobie obok okna zapragnęłam poprawić poprzesuwany przez wiatr lambrekin.A że było to dość trudne w tamtych warunkach,to wyciągnęłam dosć zamaszystym ruchem kulę w górę,żeby ten lambrekin wyprostować.No ale kula jakoś dziwnie napotkała po drodze klosz lampy....Rozwaliłam go nad głową z czego ogromny kawał szkła roztrzaskał mi się centralnie na czole....Czujecie?Ja z tym gipsem na nodze ,a wokół mnie pełno drobinek szkła.Obraz nędzy i rozpaczy...Poza tym,że w dwóch miejscach popłynęły strużki krwi,to nic mi sie nie stało.No ale lampy trzeba było kupić nowe.No powiedzcie,czy nie trzeba było? :))


 No i na sam juz koniec ogłoszenie parafialne.Uszyłam dla klientki zasłonki z białej elanobawełny.Nie mną się,łatwo sie prasują,ładnie się układają.Mają dwa podpięcia ozdobione koronką.Wszystko cacy,tylko w sztucznym świetle okazało się,że ta biel wpada w odcień różowo-fioletowy.Na zdjęciach nic nie jest poprawiane,tak wyglądały u mnie w świetle dziennym.Myślę,że fajnie nadawałay by się do pokoju dziewczęcego.

Zasłona ma rozmiar 1,47m szerokości i 2,30m wysokości + 4cm falbanka ponad karniszem.
Policzę generalnie za tkaninę plus przesyłka.Razem 90zł.


 Jeżeli znajdzie się ktoś chętny,to proszę o informację w komentarzu lub na  sklep@lenzbawelna.pl



 Pozdrawiam Was serdecznie:)
Agnieszka.

20 komentarzy:

  1. Bardzo fajna kuchnia. Ciepła, przestronna, a te czerwone dodatki dodały jej przytulności :)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  2. ślicznie, dużo fajnych drobiazgów, ciepło, przytulnie, a te elementy czerwieni świetnie to wszystko podkreślają:)

    ps. pozdrawiam i w wolnej chwili zapraszam na moje sówkowe candy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam, ale pięknie w kuchni. Bardzo klimatycznie się zrobiło. Ja tez mam ta lampę, świetnie się wpisuje w każdy styl. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Aguś...każda niewielka zmiana cieszy, a jak widzę u Ciebie zmiany są całkiem spore. Udanego dnia dla Ciebie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny pomysł z tymi napisami do kuchni ;) A co do zdarzenia z lampą, to najwięcej wypadków zdarza się w domu ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobra,dobra...to było zaplanowane z tą rozbitą lampą....żebyś miała pretekst do kupienia nowych ;)A tak na poważnie to też bardzo mi się podobają te lampy...Świetnie u Ciebie urządzone i szyjątka też fajne:)Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Krateczka jest cudna, jeśli można ją dostać w okolicach Bielska proszę o namiary! :-) (anand_szopa@o2.pl) Tabliczka też cudna, chętnie dowiem się o niej więcej - jaka grubość, jakie zawieszki, czy można będzie ją obejrzeć kiedyś w Twojej pracowni? Zapraszam na bloga i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krateczkę kupiłam w Bonotexie w Bielsku,ale nie wiem,czy jeszcze mają....:)A tabliczkę kupiłam w kwiaciarni obok naszej pracowni.Ma wielkosć 30/40cm,jeżeli będziesz chciała,to sprawdzę czy jeszcze mają.Pozdrawiam;)

      Usuń
    2. Jakoś chyba źle zrozumiałam, myślałam że ktoś robi takie tabliczki, bo od razu pomyślałam o własnym napisie ;-) Chyba wiem która to kwiaciarnia ;-) Ja szukam takiej krateczki na siedziska na krzesło. Dzięki za info!

      Usuń
  8. Bardzo fajnie wyglada przelamanie bieli czerwonymi dodatkami. Bede musiala i ja przekonac sie do koloru. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  9. Brakowało mi zdjęć z Twojego domku! Zmiana lampy mpna plus mimo całego tragizmu sytuacji :-) i tak juz powoli świąteczne się u Ciebie robi :-) 🎅🎄

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem zainteresowana zaslonami.
    Piekna kuchnia:)

    OdpowiedzUsuń
  11. No widzisz, ja też zmieniłam lampę w kuchni, intuicja? Tylko, że ja w mniej bolesnych okolicznościach, jedynym moim cierpieniem był fakt, że wybierałam ją 6 lat, zatrważa mnie myśl o tym , że lampa w salonie też prosi o emeryturę, brr.. U ciebie jak zwykle ciepło, jasno, pięknie...

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak pieknie i przytulnie :)
    pozdrawiam
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  13. Jednak dodatki robia cala robote :)) Jest u Ciebie pięknie i bardzo przytulnie

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale tu przytulnie..Aż miło się ogląda takie zdjęcia! ;-))

    OdpowiedzUsuń